To, co najważniejsze, kryje się pod czaszką.
Blog > Komentarze do wpisu
Sylwester

1 stycznia (około 6 rano)

- Świetny Sylwester – rzuciłem wychodząc ze Ślubną od Grzegorzów – za rok zapraszamy do nas.
- No co ty? – zdziwił się Grzegorz – do tej Waszej klitki?
- Nie – odparłem – za rok zbudujemy już nowy dom. Nic wielkiego – takie tam 200 metrów z ogrodem zimowym i basenem.
- Przez rok chcecie zbudować dom? – tym razem zdziwiła się Grzegorzowa – dacie radę?
- Damy. Plan jest ambitny, ale realny. Na pewno zdążymy – rzekłem stanowczo - za rok zaparszamy na Sylwestra do naszego nowego domu.


Styczeń

Jeździmy ze Ślubną w poszukiwaniu działki. Jedna nawet przypadła nam do gustu. Była wyjątkowo tania.
- To okazja – zachwalał Agent Nieruchomości – cisza i spokój, a dojazd dobry.
- Cisza i spokój może są, ale z tym dojazdem chyba Pan przesadził – odpowiedziała Ślubna wycierając zabłocone buty o zaspę śniegu.
- No… na razie może dojazd jeszcze nie za bardzo ... – zmieszał się Agent – ale już niedługo, gdy zbudują autostradę …
- O! To będzie w okolicy jakaś autostrada? – powiedziałem chuchając jednoczesnie w zmarznięte dłonie – To dobrze. A gdzie dokładnie?
- No… niedaleko… - odpowiedział cicho Agent.
- To znaczy gdzie? – spytała się Ślubna.
- No …. tak mniej więcej tu – Agent wskazał miejsce na łąkę, gdzie myślałem, by wychodziły okna naszej sypialni - to ma być autostrada na Euro 2012, więc niedługo powinni zacząć budować, by zdążyć...


Luty

- Grunt to projekt – powiedziałem do Ślubnej – działkę jakąś znajdziemy, ale bez projektu domu nie zbudujemy.
Przysiadłem przy stole kuchennym i z zapałem zacząłem kreslić zarys naszego domu na papierze śniadaniowym.
- Tu salon… 50 metrów chyba wystarczy, sypialnia 20 metrów, gabinet, sala bilardowa, łazienka…dwie łazienki, ... a tu kuchnia …
- Kuchnię chcę tu – Ślubna wskazała na przeciwległy skraj papieru.
- Ale co ty kobieto się wtrącasz? – odpowiedziałem – projektowanie domu do męskie zajęcie.


Marzec

- Jak idzie budowa domu? – pytał głos Grzegorza ze słuchawki
- Na razie mamy pewne przejściowe problemy – odparłem – ale na pewno zdążymy na czas. Sylwester u nas jest nie zagrożony.


Kwiecień

A niech ma tą kuchnię tam, gdzie chce – pomyślałem sobie wycierając ręce o fartuch
- Kochanie – szeptałem czule do słuchawki – wracaj od Mamusi. Powiedziałem Projektantowi, by kuchnię zrobił tam gdzie chcesz.


Maj

- Nie mogę dać Panu pozwolenia na budowę jeśli nie ma Pan konkretnej działki – Urzędnik beznamiętnie cedził słowa.
- Ale my wciąż szukamy odpowiedniej działki – tłumaczyłem się – Natomiast zależy nam na czasie, bo ….
- Nie mogę dać pozwolenia tylko na podstawie projektu – Urzędnik się upierał.


Czerwiec

W sumie, to czy nam tak bardzo będzie przeszkadzać ta autostrada? Ponoć będą ekrany, a sypialnię zrobię z drugiej strony. Poza tym przynajmniej dojazd będzie dobry...


Lipiec

- Nie mogę dać Panu pozwolenia na budowę, jeśli nie ma Pan decyzji środowiskowej – Urzędnik cedził beznamiętnie słowa.
- Jakiej decyzji?!?! – spytałem zdziwiony.
- Środowiskowej – odpowiedział urzędnik – No wie Pan, musi Pan wykazać, że ten dom nie zagrozi ptaszkom i żabkom.
- Jakim ptaszkom? – jęknąłem – przecież 20 metrów obok będzie autostada, więc ptaszków i żabek nie będzie.
- Ja to rozumiem – cedził beznamiętnie Urzędnik – ale takie są nowe przepisy. Bez decyzji środowiskowej nie mogę dać pozwolenia.


Sierpień

- Na pewno zdążymy – odpowiedziałem Grzegorzowi – co najwyżej nie będzie jeszcze basenu i ogrodu zimowego.
- Ale mamy już sierpień, a Ty nie masz jeszcze nawet pozwolenia - Grzegorz powątpiewał
- Nic takiego – odparłem – teraz są takie technologie, że stawiają dom w tydzień. Zaprosiłem na Sylwestra już Staszka z Grażyną i Jaśków. Na pewno zdążymy ze zbudowaniem domu - dodałem bardzo stanowczym tonem.


Wrzesień

- Nie mogę dać Panu decyzji środowiskowej, bo Pana dom stanie na szlaku migracji kuny – powiedział Wójt
- Jakiej znowu kuny?!?! – wrzasnąłem.
- Normalnej, leśnej – odparł Wójt – akurat w tym miejscu migruje kuna leśna.
- Przecież w okolicy nie ma lasu – oponowałem
- Właśnie dlatego kuna migruje i Pana dom będzie jej w tym przeszkadzał – upierał się Wójt – Ale nic straconego – dodał po chwili – akurat mój syn specjalizuje się w migracji kun leśnych, więc napisze Panu aneks do raportu i po kłopocie. Będzie to kosztowało jakieś … hmmm ... 15 tysięcy, ale z tym aneksem wydam decyzję środowiskową. Może Pan zapłacić już teraz, by było szybciej.

Po tygoniu długowłosy młodzieniec dostarczył mi ów aneks. Dwie strony jakiegoś bełkotu z konkluzją, że jednak mój dom nie będzie przeszkadzał w migracji kuny leśnej, bo pobliska autostrada i tak wszystkie wypłoszy.


Październik

- Nie mogę dać Panu kredytu – powiedział Pracownik Banku – Kryzys jest i Prezes wstrzymał wydawanie kredytów.

- Kochanie – powiedziałem do Ślubnej – chyba trzeba będzie zrealizować plan B. Wystarczy nam dom połowę mniejszy, bez sali bilardowej i z jedną łazienką, a basen i ogród zimowy zbudujemy później.


Listopad

- Na pewno zdążymy – odpowiedziałem zaniepokojonemu Grzegorzowi – Ten Sylwester będzie u nas, choćbyśmy mieli urządzić go na klatce schodowej w naszym bloku. Liczy się towarzystwo, a nie miejsce. Czy to moja wina, że wszyscy budowlańcy wyjechali do Anglii? Ale w końcu kogoś znajdę.


Grudzień

Dostałem decyzję o wywłaszczeniu działki pod autostradę. Okazało się, że z powodu protestu ekologów, i by autostrada nie zniszczyła siedliska chrząszcza Malachius bipustulatus, przesunięto trasę i przechodzi teraz ona przez sam środek naszej działki, a salon w naszym domu wypada w pasie dzielącym jezdnie. Inwestor niniejszym zawiadamia, że wszystkie uzyskane przeze mnie decyzje i pozwolenia dla budowy domu zostały uchylone.

- Kochanie – powiedziałem do Ślubnej – realizujemy plan C. Dom zbudujemy później i gdzie indziej. A w sprawie Sylwestra wyniesiemy wersalkę do piwnicy, a wtedy jakoś zmieścimy się wszyscy w naszej klitce.
- Nawet jak pozbędziemy się wersalki, to nie zmieści się u nas 20 osób – oponowała Ślubna – Grzegorzowa powiedziała, że jakby co, to znów zapraszają do siebie.
- Ten Sylwester będzie u nas i koniec. To sprawa honoru.


31 grudnia

Grzegorz właśnie zadzwonił, że Grzegorzowa się rozchorowała i nie przyjdą. Chwilę potem zadzwonił Staszek z informacją, że wypadł mu dyżur w pracy. Następny był Jasiek, któremu suka akurat zaczęła się szczenić. Potem inni… Ostatni zadzwonił Kuba i tak jakoś mi się zdawało, że słyszę w tle głos Grzegorza oraz muzykę, choć Kuba przekonywał, że właśnie utknął w windzie.

- Kochanie – powiedziałem do Ślubnej – realizujemy plan D. Co dziś w telewizji?
- Przepraszam, ale wychodzę do Mamusi, bo akurat się rozchorowała – odpowiedziała Ślubna poprawiając suknię wieczorową.

Zostałem sam.
- Jedyna pociecha, że z tą autostradą też nie zdążą - pomyślałem - właśnie wczoraj zaskarżyłem decyzję środowiskową, z powodu przeciecia szlaku migracji kuny leśnej.



piątek, 20 marca 2009, vampi_r
Tagi: autostrada

Polecane wpisy

  • Agent

    Miałem kończyć właśnie rozmowę ze swoją ukochaną, gdy w słuchawce pojawiły się jakieś trzaski i jęki. - Skończcie z tymi czułościami, bo już mnie zaczęło mdlić

  • Ząb

    Najpierw pojawiło się delikatne ukłucie, jakby niewidzialnej szpileczki. Gdzieś w okolicy dolnej szóstki, z której plomba wypadła jakieś 15 lat temu. Pomacałem

  • Nasza klasa

    Szedłem na spotkanie bez przekonania. „Przecież ja tych ludzi w ogóle nie pamiętam” – przypominałem sobie swoją rozmowę ze Staśkiem, z którym

  • "Pana" Boga

  • Czub

    To jest wstyd. To nie jest źle, że nie ma, to nie jest powód do chluby, że się buduje. To jest po prostu wstyd, że w Polsce nie ma dróg szybkiego ruchu między m

Komentarze
Gość: -H-, *.192.109.111.psi.de
2010/03/23 17:43:28
Troche smieszne. Ale to zdanie "Inwestor niniejszym zawiadamia, że wszystkie uzyskane przeze mnie decyzje i pozwolenia dla budowy domu zostały uchylone." - nie kumam. Jaki kurna inwestor?!
-
Gość: pietreck, 62.29.157.*
2010/03/24 14:11:06
Przy budowie autostrad w Polsce inwestorem jest najczęściej GDDKiA.. :)
-
Gość: bla, *.telpol.net.pl
2010/03/24 23:04:35
sorry, ale większość z tego co tu jest napisane to kompletne bzdury nijak się nie mające do rzeczywistego prawa budowlanego. bujanie w obłokach i tyle.