To, co najważniejsze, kryje się pod czaszką.
RSS
sobota, 09 października 2010
Agent

Miałem kończyć właśnie rozmowę ze swoją ukochaną, gdy w słuchawce pojawiły się jakieś trzaski i jęki.
- Skończcie z tymi czułościami, bo już mnie zaczęło mdlić - odezwał się męski głos.
- Halo! Kim Pan jest i dlaczego nas Pan podsłuchuje? - ...zapytała moja ukochana
- To ja, Wasz Anioł Stóż... - odpowiedział głos i po kilku sekundowej pauzie dodał - kazali mi podsłuchiwać, to podsłuchuję.
- Kto Panu kazał? - zapytałem
- Tajemnica państwowa - odpowiedział głos - mogę tylko powiedzieć, że nie chodzi o Panią, tylko o Pana. Już od pół roku podsłuchuję Pańskie rozmowy i mam dość. Nic tylko miłostki i czułości. Nie do takiej służby się szkoliłem... cholera jasna... Ja chciałem być kimś takim jak James Bond......
W tym momencie męski głos z telefonu przybrał ton jakby miał zaraz wybuchnąć płaczem.
- No dobrze, Kochanie - odezwała się moja ukochana - porozmawiaj z Panem, a ja się wyłączam, bo jeszcze muszę do mamusi zadzwonić.

Moja ukochana się rozłączyła, a ja kontynuowałem rozmowę z nieznajomym.
- A w zasadzie, to dlaczego mnie Pan podsłuchuje? - zapytałem
- Pół roku temu napisał Pan na Facebooku, że nasz Prezydent jest debilem - wyjaśnił głos - Mój szef podejrzewa, że ta informacja musiała jakoś wyciec z Kancelarii i nakazał Pana podsłuchiwać.
- Aha... - odparłem starając się sobie przypomnieć ileż to jeszcze razy i gdzie pisałem podobne teksty na temat rządzących krajem - A ja myślałem, że podsłuch polega na nagrywaniu wszystkiego.
- Panie!!! Przy tej ilości podsłuchiwanych już dawno wyczerpały się nam zasoby sprzętu nagrywającego - odpowiedział głos - Co mniejsze płotki musimy podsłuchiwać osobiście i w razie czego notować ciekawsze fragmenty.
- I zanotował Pan coś z moich rozmów? - zapytałem
- Zaraz... niech odszukam... - w słuchawce usłyszałem szelest przewracanych kartek - O! Mam... "truskaweczko moja", "moje ty pieścidełko", "smak Twoich ust jest jak gofr z bitą śmietaną i  jagodami"... i takie tam same dyrdymałki... Mam tego zapisanych dwadzieścia kartek... O rany!!! - głos tym razem przybrał ton jakby ktoś jego właściciela targał za uszy - po pół roku słuchania tych słodkości w końcu nie wytrzymałem i się zdekonspirowałem... cholera jasna... wywalą mnie z roboty...
- Chwila - odparłem - przecież nikt nie musi o tym wiedzieć. Mam propozycję Przestanie mnie Pan podsłuchiwać, a ja zapomnę o Pańskiej dekonspiracji... OK? W zasadzie to już nie pamiętam o naszej rozmowie.
- .... Dobra ... niech będzie ... - odpowiedział głos - mam co prawda kontrakt na Pana na cały rok, ale już mogę stwierdzić, że z Pana jest tylko bawidamek, a nie wróg systemu. Tym bardziej, że już jest inny prezydent... Napiszę raport końcowy dla ABW... uuuups... znów się wysypałem...
- Ale ja nic nie słyszałem - odpowiedziałem
- No dobra... - głos w telefonie przybrał ton zadowolonego - Heh.. Nawet Pan nie wie jaką Pan panikę wywołał w mojej Agencji swoim tekstem na Facebooku. Pół tysiąca ludzi pracowało nad wizerunkiem prezydenta, a Pan tak sobie chlapnął, że jest debilem... Wszystkich ich musieliśmy przesłuchać, ale nie udało się dojść, kto z nich był przeciekiem.

- Nikt nie był - wyjaśniłem - ja sam do tego doszedłem.

-----
To nie jest wcale śmieszne:
http://wyborcza.pl/1,76842,8480752,Dziennikarze_na_celowniku_sluzb_specjalnych.html


15:01, vampi_r
Link Komentarze (1) »
| < Październik 2010 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31